Archiwum 19 lipca 2002


lip 19 2002 nad jeziorem krola mrokow
Komentarze: 1

Swit, który nadchodzi swa jaskrawoscia zabiera sny. Kolejny pusty dzien. Dzien w którym mogloby się wydazyc tak wiele rzeczy. Marzneia znikja podobnie jak sny.

Pewnie wroca wieczorem, przynoszac kolejna w zyciu dolinke. Ha, malo to ich miałem? Poradze sobie z kolejna...Boze, tylko dlaczego to tak bardzo boli?

Wciąż staram się zadac to pytanie DLACZEGO? ... i nikt nie potrafi mi odpowiedziec.

Jak zwykla moje rozmyslania koncza się na pytaniach. Lawinie pytan, pod która gine po raz kolejny.

czy naprawde jestem inny? Czy niepasuje do tego zycia? Po co wlasciwie było mi dane poznac smak milosci skoro przynioslo mi pozniej najgorszy bol jaki mogę zniesc.

Owszem, ciesze się i to bardzo ze poznalem P. ze byłem dla Niej, z Nia.. chociaz te kilka chwil. NIGDY nie zamienilbym tych przezyc na nic innego. Ona jedyn spojrzeniem potrafila sprawic ze spelnialy się marzenia malego chlopca z dziecinnych lat.

To zupelnie tak jakby z kolejnym usmiechem spelnialo się KAZDE wasze marzenie. Wiem, ze wielu ludzi nie mialo mozliwosci doswiadczyc nawet tego co ja. Czy powinienem dalej w ten sposób o sobie myslec? Stalo się – nie będę już z P. nawet jeśli Ona rozstanie się ze swoim chlopakiem. Widzialem w Jej oczch ta ogromna milosc jaka go dazy.potezne uczucie, przy którym moje westchnienia sa tylko mikroskopijna drobinka kurzu, miotna przy kazdym porywie uczuc. Jej uczucie ma silen fundamenty – dodatkowo zalane wzmocnieniem , znienawidzonego przezemnie uczucia – przyzwyczajenia.

         Wlasciwie powienienem się usmiechnac, bo przecez wiem, ze P. tak naprawde nie opusci mnie do konca- zwsze będę Jej przyjacielem. Tylko ze Ona dla mnie będzie zawsze kobieta o ktorej marze, która kocham i która pozostanei dla mnie IDEALEM DZIEWCZYNY.

         Wiem, przegrany już jestem, bo z taka szalona miloscia nie można walczyc, zamykam przez to droge do mego serca wielu innym dziewczynom.

Skoro taki fajny ze mnie facet, to dlaczego nie potafie znalezdz tej jedynej? Dlaczego wokół mnie ludzie szczesliwi – może ze swoimi problemami- ale maja kogos przy sobie, nawet jeśli zycie jest ciezkie, wieczor wynagradza im trudnosci dnia.

Dla mnie wlasnie wieczorem zaczyna się prawdziwy sprawdzian zycia. Samotnie lezac w lozku mysle o NIEJ, o Jej delikatnej skorze, zmyslowym zapachu, slodkich ustach , magicznych oczach. Marze wtedy by choc na chwile pojawila się przy mnie, przytulila – powiedzila cokolwiek.

Chory jestem prawda? Zaprzedac dusze milosc która się nie spelni :( nie wiem dlaczego to zrobilem. Może dlatego ze nie zostalem dostatecznie skazony trucizna porazek milosnych? Może dlatego ze to Ona wydobyla ze mnie niesmiale marzenia malego chlopczyka i pokazala co to znaczy kochac.pierwszy raz tak bardzo zalezy mi na kims. Pierwszy raz tak bardzo mi kogos brakuje. Kazdej nocy czuje się jakby wbijano mi w serce rozrzazony kawal metalu i na dodatek zakrecono nim w szale sadystycznym.

Czy kochac kogos jest zle? Jeśli to uczucie jest dobre, to dlaczgo nie udaje się go rozwinac?

Skad mam brac sile by przetrwac kolejna noc?

         Wieczor... taka piekna pora dnia, sprawia ze przychodza mi najmilsze wspomnienia.

Trudno już taki jestem – zakochalem się w kobiecie w ktorej nie wolno mi było się zakochac.

Teraz wiem co znaczy cierpiec z milosci. Nie znajde w sobie sily by cierpiec tak po raz drugi.

         Kiedys uciekne stad. Wezme tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyjade. By uciec przed tym uczuciem. Nie umiem zyc tak blisko kobiety która kocham i nie mogę z Nia być.

Wyjade – niewazne dokad, byle przed siebie. Jak najdalej. Zostawic za soba bol i cierpienie.

Wielu mi mowi ze skoro tak się stalo to widocznie nie była warta mojej milosci.to wszystko nieprawda – to ja nie jestem wart JEJ milosci. Bog zeslal mi naprawde prawdziwy prezent w postaci Jej i tych kilku miesiecy przez jakie się spotykalismyi dzieki temu to co poczulem na samym poczatku moglem nazwac – MILOSC. Wiem ze to wlasnie jest TO.

Podobno nie wszystkie serca które się kochaja mogą być razem...

Wieczorny jezdziec nocy po raz kolejny zabierze mnie w szalona podroz do krainy lez i cierpienia. Przemierzam ta droge już od jakiegos czasu, powoli mijane zakatki staja się znajome.. czy można zyc cierpieniem i bolem? Tak bardzo chce odbic się od tego dna.

Wczoraj znow plakalem.

 

koperek : :